Paula & Maciek – Daga Czarny Las – Sesja ślubna w szklarni – reportaż ślubny Częstochowa.

fotograf Częstochowa

To był początek czerwca i było szalenie gorąco. Reportaż ślubny w taki dzień to nie lada wyzwanie.

Zapraszam na krótką opowieść ze ślubu Pauliny i Macieja.

~~~

Prognoza na sobotę nie dawała cienia szansy na to, iż będzie to przyjemny letni dzień. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że będzie jak w piekarniku, i tak właśnie było. Ograniczając zbędne ruchy przystąpiliśmy wspólnie do działania powtarzając co chwilę „Jezu, jaki gorąc…”. Wpadłem na pomysł by suknię i detale Pauli sfotografować w ogrodzie za domem i był to pomysł w dechę. Piękny ogród aż się prosił o uwiecznienie. Już wtedy po głowie chodził mi pomysł by to właśnie tam zrobić sesję plenerową, zwłaszcza, że działkę obok stała opuszczona i nadgryziona zębem czasu szklarnia. Ale o tym później.  Szybko uciekłem do domu, w którym jako tako dało się żyć i oddychać powietrzem o dużo przyjemniejszej temperaturze. W międzyczasie Jasio – syn Państwa Młodych – dołączył do nas i zdecydowanie wyrażał swoje średnie zadowolenie wyjściowym ubiorem. Gdybym mógł, też wybrałbym krótkie spodenki. 

Fotograf Ślubny Śląsk

Paulę do ołtarza prowadził tata, bardzo lubię taką formę  rozpoczęcia ceremonii oraz tę symbolikę przekazania córki pod opiekę przyszłego męża. Była to piękna i klasyczna ceremonia z wypełnionym po brzegi gośćmi kościołem. Dużo uśmiechów podczas przysięgi dało się zauważyć na twarzach wszystkich zgromadzonych i oczywiście Państwa Młodych. Po wszystkim szybkie podpisanie dokumentów i ceremonialnie wyjście z kościoła. Słońce nadal nie dawało za wygraną, więc ewakuacja na salę to był nasz priorytet.

Wesele rozkręcało się w należytym tempie, a o prawidłowy nastrój dbał DJ Porsche. Sporo działo się przy stołach, ale nie zabrakło podstawy, czyli szalonych tańców. Im było później, tym większy szał panował na parkiecie, czyli dla mnie układ idealny. Bawiłem się świetnie, spotkałem znajome twarze i czułem się jak pośród bliskich mi osób. Był to gorący dzień i były gorące tańce. Jednym słowem super.

Plener Ślubny w Szklarni

Z plenerem ślubnym musieliśmy się wstrzelić w dogodny dla nas wszystkich termin, no i musieliśmy w końcu zdecydować gdzie go robimy. Pomysłów było od groma, w tym pałace, natura, chyba wszystko braliśmy pod uwagę. A mi ciągle z tyłu głowy siedziała ta sesja w szklarni i ogrodzie. Udało się i zapadła decyzja – działamy na tyłach domu. Gdy Paula podchwyciła mój pomysł i zrobiła kilka zdjęć tego miejsca swoim telefonem o zachodzie, to nie było już odwrotu. Mieliśmy wszystko: ogród, kukurydza, szklarnia, pole, zimne ognie, lampki, hamak, no wszystko i jeszcze więcej. I było doskonale! Wspominałem, że znowu żar lał się z nieba? Mamy szczęście do takiej pogody chyba. Były też komary giganty, muszki, pokrzywy i inne insekty gryzące mnie po łydkach gdy grasowałem po chaszczach. Skończyliśmy po zachodzie i czułem, że mamy to, o co nam chodziło; wspaniałe popołudnie! 

Bardzo się cieszę, że wszystko ułożyło się właśnie tak, jak sobie to zaplanowaliśmy i cieszę się także, że efekt końcowy spodobał się Pauli i Maćkowi. 

Dziękuję za zaufanie moi drodzy! 

Fotograf Ślubny Kraków

Kontakt

fotograf Częstochowa