P&Ł – Sesja Ślubna na Malcie

Sesja ślubna na Malcie? Dlaczego nie? Przed Wami Paulina i Łukasz oraz magiczna Malta.

~~~

Dzisiaj chciałbym Wam pokazać plener ślubny Pauliny i Łukasza, na który wybraliśmy się na cudowną Maltę.

Pierwotnie w planie była wyprawa na Sycylię.  Jednak po przeszukiwaniach internetów i ciekawych miejsc na plener na południu Europy wybraliśmy Maltę. Bardzo ważna była dla nas pogoda, gdyż wyjazd zaplanowaliśmy na drugą połowę października. Równie ważne, jak nie ważniejsze, były piękne widoki oraz magiczne wąskie uliczki. Szczęśliwie to wszystko znaleźliśmy w Mdinie oraz na oszałamiających Dingli Cliffs.

To był nasz pierwszy wyjazd tak daleko na południe i już po wyjściu z samolotu uderzyła nas fala ciepła (a była godzina 22:00). Odebraliśmy auto z lotniska i baaardzo powoli lewą stroną jezdni udaliśmy się w stronę Bugibby, czyli miejsca naszego zamieszkania. Łukasz jako kierowca przeżywał niezły stres. Jak się okazało była to jego pierwsza wycieczka za kółkiem po prawej (tej złej) stronie, a ja jako pasażer po lewej nerwowo szukałem sprzęgła i hamulca. Dojechaliśmy szczęśliwie i zaczęliśmy planować dzień jutrzejszy, czyli wyjazd na sesję.

Plener ślubny Malta – Mdina

Mdina, cudowne miasto, przywitało nas słońcem, lekkimi chmurkami i niewielką ilością turystów. Dlatego każdy zakamarek wydawał się bajeczny i każdy kąt dawał wiele możliwości do zdjęć. I tak sobie spacerowaliśmy po uliczkach, trochę na ślepo, trochę z pomocą google maps i działaliśmy nieśpiesznie. Słońce było jeszcze dość wysoko oraz było całkiem ostre więc bawiliśmy się światłem i cieniami. Wąskie uliczki Mdiny świetnie się do tego nadawały, jakby zostały zaplanowane pod takie właśnie przygody. Miłą niespodzianką było Prosecco podarowane młodej parze przez panią z restauracji, niedaleko której postanowiliśmy odpocząć na ławeczce. 

Sesja ślubna Malta – Dingli Cliffs

Na wieczór plan był taki, iż postanowiliśmy przenieść się na zachód wyspy, a konkretnie na słynne klify Dingli. Całe szczęście Malta jest na tyle mała, że przemieszczanie się w dowolnym kierunku oznacza maksymalnie 30 minut jazdy (ponoć w sezonie już nie jest tak kolorowo). To co zobaczyliśmy niemalże zwaliło nas z nóg. Cudowne widoki oraz zachodzące słońce, to gwarancja udanych kadrów. Do tego panująca cisza, szum morza uderzającego o urwiska, wszystko to sprawiało, że praca przestała być dla mnie zwykłą przyjemnością, stała się turbo przyjemnością. Dlatego zostaliśmy do zachodu słońca, które wynagrodziło nam wizytę w tym magicznym miejscu piękną barwą i cudownie miękkim światłem. Podsumowując był to szalenie udany dzień w fantastycznym towarzystwie.

Zapraszam!

Kontakt

Fotografia Ślubna Kraków
Fotograf Ślubny Częstochowa
Zdjęcia ślubne Katowice